Dwuletni buntownik

Nie będę się rozpisywać nad tym, jak uwielbiam być ojcem, ani też nie będę „psioczyć“, jak czasem jest mi trudno. Doświadczyłem już jednego i drugiego, jak każdy rodzic. Pobyt w domu, w związku z pracą zdalną w czasie epidemii COVID 19, był intensywnym czasem przeżywania całego spektrum emocji związanych z faktem bycia ojcem. Są one jednak niczym w porównaniu z tym co doświadcza 2-latek. Średnio co godzinę córka przeżywa frustrację z byle powodu, np. oczekiwania na odgrzanie zupy. Dla mnie, jako rodzica, najtrudniejsza jest bezradność, gdy obserwuję swoje dziecko przeżywające bunt dwulatka. Czym on jest, co o nim piszą „mądre głowy“ zajmujące się psychologią?

Bunt dwulatka to potoczna nazwa kryzysu rozwojowego przypadającego na około drugi rok życia. Jest to naturalny, a wręcz pożądany okres w życiu dziecka, wynikający z intensywnego dojrzewania układu nerwowego, sfery poznawczej i emocjonalnej. W tym czasie dziecko zaczyna czuć się autonomiczną osobą, uczy się wyrażać własne zdanie np. jedna potrawa jest bleee, a inna mniam mniam, itd. Przeżywa również skrajne emocje, których nie potrafi jeszcze kontrolować, co prowadzi do częstych wybuchów złości, nie rzadko połączonych z gryzieniem, biciem rodziców oraz rzucaniem się po podłodze.

Zmiany zachodzące w dziecku, w tym trudnym okresie, są dla każdego rodzica przytłaczające. Mi nieco ulgi przynosi świadomość co się dzieje z moją córką. Może kilka moich spostrzeżeń pomoże innym rodzicom przetrwać ten trudny okres w budowaniu relacji z dzieckiem.
Każdy dorosły powinien wiedzieć, że:

  1. Dziecko nigdy nie chce zrobić Ci na złość. Nie jest też złośliwym „krasnalem“, który planuje jak Cię zezłościć. To normalne, że testuje swoje możliwości i granice w obrębie których się poruszacie. Dlatego staraj się tłumaczyć wszystko w sposób prosty i konkretny, unikając krytyki wobec dziecka.
  2. Dziecko krzycząc daje upust emocjom, których nie kontroluje. W ten sposób również wyraża sprzeciw przeciwko obiektowi niezgody. Zadaniem rodzica jest pilnowania, by intensywna złość lub histeria dziecka nie przerodziła się w przemoc wobec otoczenia oraz siebie. Wystarczającą pomocą, w wielu sytuacjach, są ramiona rodzica, które potrafią ukoić „rozbuchane“ emocje malucha. Uczmy malucha także je nazywać.
  3. Dla małego dziecka rodzice są niczym bogowie. Ono nie rozumie, że z czymś sobie nie radzisz, że nie rozumiesz co Ci komunikuje oraz co jest powodem złości i czego pragnie. Psychologowie twierdzą, że z biegiem czasu dziecko nauczy się rezygnować z własnej woli, po to tylko ażeby zadowolić opiekunów. Pytanie brzmi: Czy chcemy wychować, zamkniętego w sobie „zadowalacza“ (tzw. people pleasera) , czy może świadomego własnych emocji i potrzeb człowieka?
  4. Dziecko potrzebuje poczucia samostanowienia i posiadania własności. Nie można więc zmuszać maluchu, by np. dzielił się swoimi zabawkami z innymi dziećmi. Jeśli nasze dziecko czuje potrzebę pożyczenia lub chwilowej wymiany, to naturalnie powinniśmy pozwolić na taką operację.
  5. Zasada samostanowienia ma też zastosowanie w sytuacjach bliskości fizycznej z dzieckiem (całuski, przytulaski, piąteczki, żółwiki itp.). Jak mówi „starożytna“ mądrość: Nic na siłę! Starajmy się też nie oceniać dziecka, gdy np. nie ma ochoty przybić „piąteczki“ wujaszkowi. Nie mówmy – Wiktoria jest nieśmiała albo Sewerynek się wstydzi. Przez takie komunikaty możemy wmówić dziecku, że właśnie takie jest. Metki, jakie się do nas przyczepiają, obligują nas do konkretnych ról. Z doświadczenia wiem, że często rodzice i dziadkowie nieświadomie nadają dzieciom takie etykietki, np. rozpieszczonego, niegrzecznego malucha.
  6. Zabawą i dowcipem można osiągnąć więcej niż straszeniem, krzykiem i karami. Jestem przekonany, że jedyny ślad jaki po nich pozostaje, to poczucie krzywdy i poniżenie oraz przekonanie, że najbliższe otoczenie nas nie rozumie i nie akceptuje. Gdy Wiki zaczyna „broić“, z nudów, zawsze staram się jej zaproponować alternatywną zabawę. Na przykład szukamy ulubionego pluszaka i przygotowujemy dla niego posiłek. Gdy nie jestem wstanie uspokoić córki mówię jej, że nie podoba mi się jej zachowanie lub zabawa (konkretnie nazywam co robi) i tłumaczę jaki jest powód lub jakie mogą być konsekwencje takiego działania.
  7. Nie obwiniajmy i nie krytykujmy dziecka, wzmacniajmy jego dobre zachowania. Przykładowo moja córka, Wiki, lubi jeść samodzielnie łyżeczką, gdy więc rozleje zupę staram się ją chwalić, że poprzednio nie uroniła ani kropli. Naturalnie są sytuacje gdzie emocje górują nad racjonalnym osądem sytuacji. Gdy się wkurzę na córkę, mówię o tym, a nawet przepraszam ją za swoje zachowanie. Nie jestem super ojcem, daję sobie do tego prawo. Jednocześnie się ciągle uczę, jak być lepszym rodzicem.

Na zakończenie należy pamiętać, że każde dziecko przechodzi okres buntu 2-latka w inny sposób. Jest to faza w której dziecko po raz pierwszy manifestują swoją autonomię. Miłość, szacunek i próba zrozumienia malucha oraz dystans do swoich emocji to kluczowe postawy, które mogą pomóc przeżyć ten trudny dla rodziców czas. Złość oraz próby rządzenia dzieckiem, a nawet tresury, z doświadczenia wiem, że są nieskuteczne.

Doktor nauk humanistycznych z zakresu historii najnowszej. Prywatnie jest mężem i ojcem oraz pasjonatem turystyki historycznej i górskiej, psychologii oraz informatyki.
Stworzonych postów 24

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane posty

Zacznij wpisywać wyszukiwane hasło i naciśnij Enter, aby wyszukać. Naciśnij ESC, aby anulować.

Powrót do góry