Zamenhof z Odessy

W erze pandemii koronowirusa nie mamy możliwości, tak jak wcześniej, nieograniczonego podróżowania po świecie. W czasie tego trudnego lata 2020 r. z nostalgią wracam więc do miejsc, które są obecnie dla mnie nieosiągalne. Jednym z nich jest Odessa na Ukrainie. Wspomniane miasto posiada to coś, co sprawia, że chce się do niego wracać. Oczywiście mowa o niepowtarzalnym klimacie, który stworzyli ludzie tam mieszkający. Wśród nich byli także Polacy, a jeden z naszych rodaków do dziś „mieszka”, prawie w samym centrum Odessy. 

Mowa o pomniku Ludwika Zamenhofa, który znajduje się na dziedzińcu kamienicy przy ulicy Deribasowskiej 3. Nasz słynny rodak, lekarz i twórca języka esperanto, nigdy nie mieszkał i nie odwiedził Odessy. Czyżby jego upamiętnienie było hołdem dla jego dzieła? Jeśliby ktoś zadałby mi takie pytanie, musiałbym przecząco pokręcić głową. Rzeźba Zamenhofa znalazła się tam przez przypadek. Przypadek za którym kryje się o wiele bardziej ciekawa historia, niż na przykład fabularna wersja biografii Zenka Martyniuka. 

A mianowicie w latach 50-tych XX wieku, w czasie „nocy” stalinowskiej w Polsce, nasi rodzimi komuniści zamówili popiersie Ludwika Zamenhofa u odeskiego rzeźbiarza Mikołaja Błażkowa. Prawdopodobnie zorientowali się, iż za propagowanie Esperanto mogą trafić do katowani UB, i rzeźby nie odebrali. Należy pamiętać, iż od połowy lat 30-tych XX wieku w ZSRS, esperantyści byli represjonowani, gdyż propagowali język, będący „narzędziem syjonizmu i kosmopolityzmu”. W Polsce w latach 1948-1956 to samo przekonanie było podstawą do represji osób propagujących dzieło Ludwika Zamenhofa.

Do 1959 r. popiersie twórcy Esperanto znajdowało się w posiadaniu Mikołaja Błażkowa i nie było publicznie prezentowane. Następnie autor zainstalował je na wieku studni, która znajdowała się na dziedzińcu kamienicy w której mieszkał. Ten fakt naturalnie nie uszedł uwadze miejscowych władz. Lokalni, komunistyczni urzędnicy odwiedzili więc rzeźbiarza i zadali najważniejsze dla nich pytanie: Kto eto (Kto to)? Mikołaj Błażkow bez namysłu odpowiedział, iż jest to jego ojciec. Miejscowi komuniści uwierzyli, a nawet dopowiedzieli sobie, że jest to pomnik ideowego rodzica artysty – Włodzimierza Lenina. W ten oto sposób ten odeski twórca, stał się przyszywanym synem zmarłego w 1917 r. wybitnego Polaka i jednocześnie Żyda. 

W 2008 r. pomnik został wpisany do projektu rewitalizacji monumentów odeskich, a następnie gruntownie odnowiony. Dzisiaj prawie bez przeszkód, można odwiedzić naszego Ludwiczka Zamenhofa, jeśli będzie otwarta bramka przy ulicy Deribasowskiej 3.

 

 

Doktor nauk humanistycznych z zakresu historii najnowszej. Prywatnie jest mężem i ojcem oraz pasjonatem turystyki historycznej i górskiej, psychologii oraz informatyki.
Stworzonych postów 24

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane posty

Zacznij wpisywać wyszukiwane hasło i naciśnij Enter, aby wyszukać. Naciśnij ESC, aby anulować.

Powrót do góry